Menu

An American Beauty

Back to portfolio
01-americanbeauty
02-americanbeauty
03-americanbeauty
04-americanbeauty
05-americanbeauty
06-americanbeauty
07-americanbeauty
08-americanbeauty
09-americanbeauty
10-americanbeauty
11-americanbeauty
12-americanbeauty

W 2014 roku Grégory Michenaud przemierzył południowo-wschodnią część Stanów Zjednoczonych, wędrując między innymi śladami Wima Wendersa, który kręcił tam „Paryż, Teksas”. Wybór filmowych lokacji jako jednego z celów podróży nie był przypadkowy; fotografa interesowało uchwycenie punktu widzenia Europejczyka, który przemierza realną przestrzeń uginającą się pod naporem fikcji, a w Ameryce poszukuje nie tylko Ameryki, ale i własnych wyobrażeń o niej.

Powstały w czasie podróży cykl „An American Beauty” to zapis pogoni za marzeniami i mitami ukształtowanymi przez setki zdjęć, filmów i telewizyjnych seriali. Podstawowym punktem odniesienia była dla Grégory’ego Michenauda kultura wizualna lat 80. i 90., w szczególności oglądane w okresie dorastania seriale, takie jak „Cudowne lata”, „Alf” czy „Beverly Hills, 90210”, oraz popularne filmy, na przykład „E.T.” Stevena Spielberga. Przywoływane później – z krytycznym dystansem, nostalgiczną tęsknotą albo osobliwą mieszaniną obydwu perspektyw – okazują się elementami tak silnie wrośniętymi w tożsamość, że niemal niemożliwymi do porzucenia. Tworzywem cyklu „An American Beauty” są zatem obrazy zapamiętane, nieco zatarte i zużyte, ale wciąż wywołujące z pamięci znaczące wspomnienia; albo obrazy-tęsknoty przypominające o chwilach dziecięcego zachwytu i nastoletniej fascynacji.

Za tymi emocjami podąża poetyka zdjęć. Grégory Michenaud chętnie fotografuje z oddali; na przykład wpisuje w rozległy pejzaż samotny dom, nasuwający silne skojarzenia z malarstwem Edwarda Hoppera. Czasami poszukuje w przestrzeni ikonicznych dla Ameryki (albo dla wyobrażeń o Ameryce) obiektów: narodowej flagi, charakterystycznych skrzynek na listy czy przykrytych płachtami starych samochodów. Wszystko to świetnie znamy – jeżeli nie z podróży do Stanów Zjednoczonych, to z rozmaitych obrazów, które stały się częścią naszego życia.

Jeff Wall, kanadyjski fotograf, zauważył kiedyś – nie bez odrobiny przekory – że „nie może współcześnie istnieć żaden obraz, który pozbawiony byłby śladu filmowego kadru, a w każdym razie żadna fotografia”. Kino skolonizowało masową wyobraźnię, pozostawiając w każdym z nas pozostałości filmowych przeżyć i odpryski amerykańskiego snu, który – niezależnie od miejsca zamieszkania – śnić możemy razem z bohaterami ulubionych filmów i seriali. Dlatego też zdjęcia z cyklu „An American Beauty” w szczególny sposób rezonują z pamięcią odbiorcy, pozostawiając go z pytaniami o prawdziwą naturę medialnych miraży. Czy przed ekranem telewizora albo w zaciemnionej sali kinowej żyjemy podwójnie, czy może pogrążamy się we śnie, z którego trudno się obudzić? Czy rzeczywistość potrafi dogonić wykreowane przez kino wyobrażenia? Czy można tęsknić za wspomnieniami, których nie zdołaliśmy zgromadzić? Za miejscami, których nie mieliśmy szans odwiedzić? Za życiem, którego nigdy nie przeżyliśmy?

Natalia Gruenpeter